Pati, wybacz, Glissando mial tego nie pisac i spada na niego całe zło swiata - ja mu powiedzialem ze spokojnie moze cos takiego wstawić bo to bylo prywatną wiadomością na początku. Nie chciałem, żebyś poczuła się obrażana, może to dlatego że nie znacie się z Glissando w ogole - tak jak my, gdzie juz 'pare' razy gawędziliśmy - na pewno lepiej by było gdybym ja to napisał po swojemu i Ci przekazał, ale on też jest dobrym człowiekiem, nie jest żadnym bufonem, ani kolesiem który wierzy, że CVT to cały swiat, a inni to heretycy - do niego ta metoda trafia w 100 % wiec bedzie mowić o niej dobrze i o Kaśce też będzie mowic w superlatywach - ja zreszta też bo jestem tego samego zdania! Ale nikt tu nie nakazuje wielbić kasi, nie kasujemy ogłoszen innych nauczycieli - nie zakazujemy rozmów o innych technikach - dla mnie to wy, ktorzy nie zgadzacie z cvt mniej czy bardziej popadacie w paranoje - kazda technika jest dobra jesli do ciebie przemawia i lepiej dzieki niej spiewasz, wiec mysle ze wypadałoby skończyć te dyskusje - cvt jest akurat metodą bardzo prostą, tylko cwiczenie bez oryginalnych próbek lub nauczyciela to troche strzał w kolano - bo mozna latwo sie nabawic złych nawyków kiedy brak ci elementarnych cwiczen które dałby ci nauczyciel a usiłujesz nauczyć sie twangu bo przecież to podstawa podstaw i jeszcze w dramatycznej jakosci wrzuca sie to na neta i słucha rad oświeconych paranoików.
Niepotrzebnie powiedziałem, ze może to wrzucic na ogólne forum - pomyslałem, że to będzie dobre, bo to nie jest problem tylko do ciebie, ale do wszystkich
To widac po tym jak ludzie sie tu zachowują - ja dbam o to, żeby był spokój -bo to najbardziej ze wszystkiego pomogło mi pojsc do przodu wokalnie - ostre słowa, takie jak padły od Glissando nie mają w żaden sposób cie zgnoić - przynajmniej nie takie jest ich założenie. Mają Ci lekkim kopniakiem otworzyć oczy.
CVT to nowoczesna metoda i zajęcia są nowoczesne - mają wyzwolić w Tobie energie, byłem u kasi na warsztatach, widziałem jak nieśmiałego typa, ktory chciał spiewać głosno wkurzyła - przez niektórych może to być odbierane jako jakas inwazja na psychike - ale spiew to jest w jakims stopniu aktorstwo, to jest przekazywanie czegos, co jest nienamacalne, jesli krzyczysz a myslisz o dupie marynowanej - to twój krzyk jest o dupie marynowanej i jest tyle samo warty - jesli wyzwolisz w sobie konkretne emocje które idą w parze z krzykiem - czyli np. złośc, wkurzenie, agresje - to twoje ciało samo zadziała praktycznie w 100% i na koniec pozostanie tylko poprawic takie pierdoły, jak zmniejszenie jeszcze ilosci powietrza w glosie, bo ktos idąc w góre skali stwierdzi ze go lekko drapie - ale w krótkim czasie ma załatwione wszystko a nie uczy sie tego pol roku i dalej jest sie w dupie.
Z doswiadczenia wiem, że ludzie zle spiewają bo za duzo myslą zamiast robic - te wszystkie wykłady nowoprzybywajacych uzytkowników którzy sa obeznani w 100 % ze wszystkim - obawiam się ze to są powroty ludzi którzy mieli forum w tyłku, a teraz wracają znowu wciskać kity, mniejsze bądz większe.
Co chwile trzeba kogoś prosić o zachowanie spokoju i nie przepychanie się - ale nie, nikt nie posłucha - każdy jest mędrcem, specjalistą, alfą i omegą, wie o spiewaniu wszystko, jest sobie nauczycielem, mentorem, oswieconą głową - niemal Bogiem, tylko słabo spiewa przy okazji i oprocz techniki jedno wielkie ... w tym głosie jest. Nie mozna, za przeproszeniem srać wyzej niż sie dupe ma.
Pewnego razu, po zagraniu koncertu z bardzo dobrą kapelą ich gitarzysta stwierdził, że nie mam jaj zeby mu przyznać że zagrał zajebisty koncert - bo 'tylko' klepnałem go w plecy i powiedziałem 'dobrze bylo' - dla mnie taka postawa jest conajmniej żenująca, bo to ludzie mają ci mowic ze bylo ekstra, a ty masz podziekować i tyle - ja niestety widzę w wokalistach schematy, zmęczone umysły pragnące przyklasku i zwrócenia na siebie uwagi - a to zupełnie nie tędy droga.
Bawią mnie ludzie którzy śpiewaja jako tako a się mądrzą - mam wrażenie że na forum krąży już kilku wokalistów/ek dorównujących ego światowym gwiazdom pokroju Bon Joviego. Na prawde, ludzie, troche pokory, bo to jest żałosne.
Co do Ciebie pati - juz tyle gadalismy o wczuwaniu sie w muze, przyznawałaś racje , sama też byłaś na pierwszym froncie przeciwko spiewającym maszynom które spiewając dajmy na to o miłości myslą kiedy wdechy robic i jakim trybem poleciec górke zeby publice pokazać jacy to są wyskilowani.
Masz ładny głos, dobrą technike - ja na twoim miejscu wróciłbym na chwile do podstaw, porobiłbym sobie sssssssnake'a, żeby ustabilizowac ilość wypuszczanego powietrza, pocwiczył niespinanie gardła przy spiewaniu najcichszych dzwięków jakie mozesz wydobyć. Weź sobie z mojego poradnika cwiczenie na podparcie z tym fry'em - gdzie najpierw chrypie urywanym dzwiekiem a potem robie ciągły dzwięk - zmodyfikuj je sobie, żeby dzwięk ciągły po początkowym chrypieniu był mega luźny i najcichszy z możliwych - ja tam akurat tego nie zrobiłem. Trzecie cwiczenie które bym ci polecił - oprzyj sie o sciane, nogi z 40 cm w przód, zapierasz sie tyłkiem, lędzwie odstaja od sciany - bo tak sie układają plecy - łopatki przyklejone do sciany razem z barkami i rękami
http://3.bp.blogspot.com/_dlVfAL1_6gI/T ... 00/GBU.jpg - mniej wiecej jak tutaj 1 z prawej - czyli troche je odginasz jakbys była kowbojem i brała udział w pojedynku rewolwerowym - i w takiej pozycji, przyklejona do sciany zaczynasz oddychac - łopatki, barki i ręce maja sie nie poruszac podczas oddechu - wtedy w prosty sposób bedziesz brac luzne oddechy w dolne partie płuc - czyli tak jak powinno byc, nie za duzo - bo jak wezmiesz za duzo powietrza to podejdzie za wysoko pod szyje i bedzie dyskomfort.
Ewentualnie jeszcze bym dorzucił żebyś to poczuła, ułóż sie jak do robienia pompek - zablokuj ręce w łokciach i przestań sie trząść jak galareta tylko zacznij brać miarowe spokojne oddechy - zauważ jak to wpływa na ciało - staje sie napięte bo wykonuje prace, ale nie spięte i trzęsące sie jak osika - tylko że taki stan akurat bardziej pasuje do hardkorowego darcia pyska , a ty spiewasz lekko i zwiewnie, ale mozesz sobie zrobic chocby dla zobaczenia co i jak.
I również zgadzam się z tym, że jest tu za dużo przydzwięku - poleciałaś wszystko tak samo, głos dzwięczny, przyjemny, ale nie ma tu prawie emocji, dlatego to nie jest ekstra. Musisz zbudować napięcie, ja mam mieć ciarki na plecach i czuć że ty serio uważasz ze cały ten swiat nic nie znaczy - a tego nie ma. jest bezplciowo. zacznij ciszej, bardziej zapowietrzonym głosem, bo to zbuduje napięcie, potem pierwszy refren zaspiewaj lżej od drugiego - niech to rośnie, niech to jest opowieść a nie zwrotka, refren zwrotka refren, klepanka.
Z tego co wiem, CVT stawia na praktyke , a nie ... pie***nie tych epopeji o technice, mięśniach takich i innych i Bóg wie czym jeszcze - zdaj sobie sprawe z tego, że twoje ciało, całe ciało, to instrument, to nie jest 2 cm strun głosowych w gardle i dół klatki piersiowej, potem zacznij uzywać swojego ciała - nie ma zadnej sensownej potrzeby wiedzieć nazwy łacisnskiej każdego mięsnia który pomaga - chyba ze interesuje cie anatomia bardziej niż jak najlepsze efekty w spiewie.
Na koniec powiem, że jesli stoisz w miejscu jak spiewasz i nie bujasz sie, to nie jesteś w rytmie i wcale go nie czujesz, a jesli nie czujesz rytmu to skazujesz sie na zagłade bo nawet nie wpadniesz w lekki trans, tylko będziesz kołkiem - co od razu przełozy sie na głos.
Na prawde pati, jest dobrze, ale ogarnij się, pokory i spokoju wewnętrznego życzę, skup się w końcu na tym co chcesz przekazać, warsztat jest, nie ma tylko 'tego czegoś'. Jak systematycznie porobisz sobie cwiczenia dla początkujących to zrobisz ogromny krok na przod i zaczniesz byc wlasciwie profesjonalna, bo to tak jak z matematykami, całki w głowie, a dodawanie na kalkulatorze - na matmie sie nie znam, moze tam mozesz zapominać poczatków jak juz masz tyle w głowie, w spiewie nie mozna zapomnieć o tych najbardziej podstawowych rzeczach, mimo że nie są spektakularne jak walenie syren i mierzenie skali, ale dają wg mnie duzo wiecej.
Peace.