1. Brzmi faktycznie jak overdrive. W górnych partiach oczywiście taki nie będzie, bo im wyżej tym kobiecie trudniej utrzymać overdrive. Facetowi łatwiej, bo ograniczenie overdrive jest na C2 a to ograniczenie dla większości facetowych głosów. Długie dźwięki ciągną najczęściej na "o" czy czymś co mi brzmi między "o" a "a". Na wysokich samogłoskach "i" nie śpiewają w overdrive. Nie słyszę dobrze, ale zdaje się, że to curbing albo jakiś MLN curbingowy. Nie wiem. Generalnie większość nut śpiewają w średnicy i trochę wyżej, ale to raczej nie są kobiece góry, stąd nie ma potrzeby jakoś bardzo mocno otwierać buzię. Jak jest wyżej to w overdrive trzeba rozdziawić japę na max.
2. Podparcie jest niezbędne, bo długie frazy to przede wszystkim dobre podparcie. Musisz nie pozwalać powietrzu za szybko wyjść a w tym pomaga przeciwdziałanie czynności jaką koniecznie chce wykonać przepona czyli opróżnieniu płuc.
3. Niezdrowy krzyk jest w tedy, gdy nie ma rezonansu. Kiedyś mówiło się aby dźwięk był wysłany na maskę czyli na rezonatory. Przy niezdrowym krzyku powietrze przelatuje przez płuca i wyłazi bez wzmocnienia przez usta. Przy dobrym rezonansie dźwięk wzmacniany jest, nabiera nośności (a gdy doda się jeszcze twang, to znacznie lepiej jest słyszany przez nasze uszy). Dodatkowo, nie wchodząc głęboko w zjawiska fizyczne, zachowana jest odpowiednia równowaga między ciśnieniem z obu stron wiązadeł. To sprawia, że wiązadła mają optymalne warunki do drgania. Przy niezdrowym krzyku powietrze zbyt mocno uderza co powoduje szybkie osuszenie śluzówki i zdarcie, przy tym męczą się mięśnie odpowiedzialne za zwieranie wiązadeł, bo muszą wykonać większą pracę.
Rezonansu musisz poszukać sama u siebie. Przy dobrze wykonanym rozsadza czaszkę ale i sprawia przyjemność, bo czujesz lekkość dźwięku.

Najprościej poszukać go na samogłosce "U", możesz naśladować sowę czy krowę

Na początku na neutralu. Trzeba się nauczyć wsadzać samogłoski w dokładnie to samo miejsce, może to wydawać się dziwnie brzmiące, ale to tylko początkowo. Aż się przyzwyczaisz. Ćwiczysz u, o, a, e, i ale nie zmieniasz jakoś specjalnie ust, nie machasz językiem, nie otwierasz buzi (jak się za bardzo będziesz starać, to spowodujesz napięcia, które nie pozwolą na znalezienie wspólnego dźwięku). To później. Na początek szukasz dźwięku później pracujesz nad artykulacją. Wszytko na jednej nucie. Jak sobie to porobisz, to pewnie dość szybko znajdziesz wspólne miejsce dla wszystkich samogłosek.
W tym nagraniu słuchać, że panie mają posadzone samogłoski w tym samym miejscu. Bardziej skupiają się na dźwięku niż na interpretacji słów. To wbrew pozorom bardzo podobne do śpiewu klasycznego... Chociaż co nie którzy, moim zdaniem błędnie, twierdzą że śpiew biały zbliżony jest do krzyku. Ja tu krzyku nie słyszę. SLS może powiedzieć, że to przeciąganie rejestru piersiowego stąd taki krzykliwy charakter dźwięku. Po prostu im wyżej tym trzeba więcej energii włożyć i bardziej się przyłożyć do tego aby dźwięk był czysty i równo brzmiący. Overdrive w wyższych partiach nie jest prosty...
Głośność się bierze z tego, że śpiewają głośno

(ale błysnąłem w tym zdaniu). Każdy ma swoje poziomy głośności. Śpiewa się bardzo cicho, cicho, średnio, głośno i bardzo głośno. Można sobie to ustalić jakąś skalą u siebie. Głośność wynika z odpowiedniego rezonowania. Do tego używasz też trybu, który jest z natury głośny czyli overdrive.
Możesz wskazać, które załamanie masz na myśli?
Akustyka pomieszczenia sprzyja takiemu śpiewaniu. Czas pogłosu jest dłuższy, co sprawia dodatkową przyjemność ze śpiewania i może nawet znacząco ułatwiać, bo z takim pogłosem lżej się śpiewa.