chances napisał(a):
Z interpretacją zawsze miałam problem, fakt, nie jest to moja mocna strona, ale pracuję nad tym. Ja podświadomie odczuwam stres kiedy się nagrywam, bo niby myślę, że jest wszystko ok i nie ma się czego bać, a co będzie to będzie, a moje ciało mówi mi co innego i mnie trochę blokuje. A może nie ciało a psychika, kto tam wie.
Zacznij śpiewać w ojczystym języku. W obcym nigdy nie oddasz piękna tego języka o ile nie jesteś dwujęzyczna. Przy tym na prawdę nie jest łatwo fajnie zabrzmieć w obcym języku. Tu masz przykłady
Tu trudny do przełknięcia:
https://www.youtube.com/watch?v=yKdSaRdj0uATen całkiem fajny:
https://www.youtube.com/watch?v=uShGdxdBciQI nie ważne, że niektórzy uważają, że nasz język jest trudny... My podobnie brzmimy w obcych językach

W pracy po angielsku rozmawiałem z Hiszpanami, Grekami, Rumunami (świetnie mówią po angielsku!), Bułgarami, Turkami, Węgrami, Czechami, Słowakami, Holendrami, Belgami, Anglikami (faflunią strasznie

), Amerykanami, Australijczykami, Rosjanami i cholera jeszcze pewnie z innymi narodowościami włączając Azjatów, prócz tych dla których angielski jest natywnym językiem inni brzmią bardzo interesująco ale równie ciekawie pod względem akcentu i umiejętności jak Polacy... Natywni na pewno mają ubaw albo nie kumają o czym się gada, bo na prawdę czasem jest ciężko zrozumieć.
Na starość uczę się hiszpańskiego. Nauczyciel, Hiszpan, fajnie gada po polsku, ale na śpiewanie to jeszcze dla niego za wcześnie a siedzi w Polsce wiele, wiele lat.
Ludziom się wydaje, że jak kumają trochę języka to już brzmią jak w natywnym. Nie. Tę umiejętność nabywa się w wieku dziecięcym, później jest na prawdę trudno, akcent pewnie zostaje na zawsze. Ale w sumie mogę się mylić, bo angielski nie jest dla mnie natywny i pewnie tylko natywni mogą się najbardziej sensownie wypowiedzieć.
Wracając do śpiewu w natywnym języku to w naszym jest tyle pięknych piosenek, że zawsze można coś dla siebie znaleźć a jak nie to można sobie napisać
