Pierwsza pomocna sprawa, żebyś nie brzmiał gejkowato i tak cholernie płasko to wyłącz uśmiech. Nie pokazuj zębów (nie rób bite). Zwęź nieco usta. Nie otwieraj ich tak bardzo w szerz, tylko staraj się opuszczać na około 2 palce. Dźwięki ustaw tak, żebyś je odczuwał w okolicy górnych jedynek, dokładniej to nad nimi, na podniebieniu twardym. Do głosu musisz dodać więcej kaczki, wtedy zabrzmisz dźwięczniej. Kaczkowate śpiewanie ma polegać na tym, żebyś specjalnie ustawił nagłośnię, robił tak zwany twang. Brzmi to może troszkę groźniej ale cała sztuka polega na dodaniu do głosu takiej jakby kaczki/żaby, z tym że ma to nie iść przez nos. Jest pomocne ćwiczenie jakim jest śpiewanie do rurki od długopisu lub słomki. Wkładasz sobie takowe urządzenie

do buzi i śpiewasz tak, że wychodzący dźwięk idzie przez słomkę. Nie może wyjść nosem ani poza słomką, tylko wszystko przez słomkę. Gdzieś na forum, ewentualnie na blogu rockowe śpiewanie, który możesz znaleźć w google jest dokładnie ta słomka opisana. Ja przed próbą z zespołem jak jadę autem to sobie robię zawsze to w ramach rozgrzewki, to naprawdę pomocne ćwiczenie i szybko widać/słychać efekty.