Ale ja nie chcę być profesjonalną wokalistką. Chcę śpiewać dla siebie, ale na scenie i czerpać z tego przyjemność. Byłam przez 1,5 roku w chórze, w którym śpiewałam nie to, co mi się podobało i wystarczy. Śpiew traktuję jak hobby. Z jednej strony interpretacja, a z drugiej "utwór trzeba dopasować do głosu". No to trochę się wyklucza. Jeżeli się śpiewa coś, czego się nie lubi, to interpretacji nigdy nie będzie. Z tego też względu zrezygnowałam z zajęć w MDK-u, do których chciałam się zapisać, bo tam śpiewa się dużo polskich piosenek, które mi się nie podobają.
A żeby nie było, że jestem malkontentką, to ja lubię dużo muzyki, ale nie wszystko lubię śpiewać. Oto dowód - moje playlisty na YT. Śpiewałam z tego może kilka piosenek.
http://www.youtube.com/user/nutka203/vi ... &flow=gridJak widać przywilej młodości pozwala mi lubić rózny repertuar - stąd taka różnorodność, dla niektórych pewnie sprzeczność.
Lubię śpiewać, ale nie mam repertuaru, nie rozumiem tekstów piosenek. To, co znalazłam dla siebie w muzyce, to muzyka ludowa. Może stąd te wszystkie problemy ze śpiewaniem muzyki rozrywkowej. Aczkolwiek mam zasadę, że najważniejsze to śpiewać to, co się lubi, bez względu na język

Jeżeli ktoś śpiewa dobrze technicznie i pod względem interpretacji, to nawet język nie będzie przeszkodą.
PS A jeżeli ktoś ma złą emisję w mowie? Ja mówię cicho i zapowietrzam, kiedy chcę głośniej, zdzieram sobie gardło. Mam przedłużyć moją mowę?
Chodzi mi po prostu, że wydaje mi się, że Twoja teoria, że śpiew to specyficzny rodzaj mowy, jest raczej nieprawidłowa, bo tak naprawdę rzadko zdarza się, aby niewyszkolony wokalista miał ładną emisję w mowie. Za to można posłuchać ludzi po szkołach aktorskich - wzory do naśladowania

Ładnie, głośno i zdrowo.