|
W sumie poruszyliście ciekawy temat. Moim zdaniem cała wiedza troszkę ludzi rozleniwia. Wielu z tych, którzy chcą się czegoś nauczyć godzinami googlują jak coś zrobić. Znajdują odpowiedź, później kombinują jak to wprowadzić w życie, jednak wiedza od razu nie pomaga, także rzucają to co przeczytali w kąt, kombinują samemu jak coś zrobić, mija kilka dni, zaczynają łapać i dopiero wtedy rozumieją to co przeczytali, jednak staje się to mało funkcjonalne, ponieważ dana rzecz została opanowana. Ja zanim się czegokolwiek nauczyłem spędzałem na forach grube godziny. Szukałem przeróżnych rozwiązań, rozkminiałem niesamowite rzeczy a tak naprawdę ogarnięcie twangu mi pomogło się rozwinąć. To naprawdę jedna rzecz. Patrząc prawdzie w oczy, gdybym od początku umiał twang i zamiast czytać godzinami ciągle kombinował i szukał ustawień to zaoszczędziłbym przynajmniej 2 lata. Trzeba zawsze mieć na uwadze to, że jak się coś czyta to nie należy się tego uczyć na pamięć, tylko od razu wnosić w praktykę. Stąd ja też jestem pełen podziwu co do klasyków rocka, że osiągnęli to co osiągnęli. Parafrazując to co napisał kiedyś Acaria: "nie było dobrego sprzętu, wokalista musiał głośno śpiewać, ludzie starali się przekrzyczeć instrumental, żeby się przez niego przebić, część się zdarła, część nauczyła jak to poprawnie robić i śpiewa do dzisiaj z mniejszym lub większym powodzeniem". To był czysty dobór naturalny, albo śpiewasz głośno, rockowo i zdrowo albo 2 pierwsze czynniki aż tracisz głos. Bezwzględne ale tak to działało. Gdyby nie takie sposoby to nie byłoby Tylera czy Mercurego.
Druga kwestia to amerykański rynek. U nich jest cały przemysł muzyczny tak rozwinięty, że muzycy grają sobie w garażu, zrobią fajne piosenki, zaczynają występować po różnych klubach, lokalach i jest pewna potrzeba świeżości ciągle, że wytwórnie poszukują muzyków, zespołów i dają im szansę. Jak się coś przyjmie to wystarczy, że zagra trasę po samych Stanach i już jest mega-kasa, mega-możliwości i zapewniona przyszłość. Można powoli ciągle się rozwijać. Nie ma się co dziwić, że jest tam tyle zespołów. Cały chociażby Grunge to rockowe, niechlujne granie w garażach, które zdobywało sobie uznanie. W Polsce nigdy nie będzie wymyślonego nic światowego, bo w Polsce nie ma jak próbować. Cały rynek muzyczny wygląda tak, że jak przyjeżdża ktoś, kto nie może sobie znaleźć na świecie miejsca to w Polsce jest wielką, światową gwiazdą, bo jest "zagraniczny". W rozrywce zaś jest pewna grupa dinozaurów, którzy grają na 30leciach, świętach ziemniaka, dożynkach, Opolu, telewizji, festiwalach, juwenaliach i bardzo ciężko się jest gdziekolwiek wbić. W Polsce zarabiają najlepiej od kilku lat: Rodowicz, Kupicha, Lady Pank, Budka Suflera, Perfect, no i jakiś zawsze "hit sezonu". Jak ktoś chciałby się w temat zagłębić to niech posłucha wywiadów z Rogucem, gdzie mówi on o tym jak wyglądało zdobycie kontraktu z wytwórnią.
@Anthony W sumie dokładnie tak to ma być. Ludzie oczekują, że metoda jakaś śpiewu otworzy im wszystkie furtki i pokaże wszystkie możliwości śpiewania a tu trzeba wymyślać sobie samemu. Nie ma idealnej metody śpiewu, ani idealnego nauczyciela.
_________________ Lekcje śpiewu przez Skype! (kontakt: prywatna wiadomość)
|