Do rozważań nad autentycznością jeszcze wrócimy ale zacznijmy od początku.
Cytuj:
Siadaj koło mnie,
To dla Ciebie jest ławka ,
Posłuchaj jak pięknie o miłości gada
Ten, który miłości nigdy nie zazna.
- Happysad
Porównywanie tekstów Dżemu i zespołu, który piszę piękne piosenki o dupie Maryni dla napalonych gimnazjalistek nie jest na miejscu. Rzygać mi się chce jak widzę te piękne cytaty chłopaszków, którzy jeszcze do niedawna śpiewali o diable co nie śpi w nocy a jak już zrobili karierę to postanowili stać się mędrcami życia i miłości. Sorry ale ja tego kompletnie nie kupuje. Dla mnie Happysad to fani tekstów Rojka w wersji gimbazowej. Nie chcę urazić Twoich uczuć ale porównywanie tekstów Riedla do takiego czegoś budzi we mnie zażenowanie.
Mało ludzi nad tym się zastanawia ale autentyczny artysta a męczennik to dwie różne rzeczy. Dobry artysta to taki, u którego empatia jest na levelu 100. Sztuka interpretacji polega na tym, żeby się wczuć. Ktoś śpiewa jakiś kawałek i istotą dobrego wykonania jest wejście w umysł podmiotu. Żeby śpiewać o bólu nie trzeba sobie wkładać parasolki do dupy, tylko trzeba się wczuć. Zobaczcie chociażby Chrisa Martina z Coldplaya. Śmieje się i żartuje na scenie po czym zaczyna grać np. "Trouble", który jest mimo wszystko smutnym kawałkiem. Nie widziałem, żeby się biczował albo coś w tym stylu zanim wykona smutny numer. Pisanie tekstów to zabawa słowem i wczuwanie się w różne postaci. Jack Nicolson jako aktor (też dziedzina artystyczna), żeby zagrać w Lśnieniu nie musiał ganiać żony z siekierą - przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Potwierdza to tylko, że o miłości może śpiewać ktoś, kto ją przeżył ale także ktoś kto jej nie przeżył, co za tym idzie kolejny raz gimbazowe tezy tego z Happysadu są tyle warte co i nic.
Cytuj:
Te suche literki nabierają mocy u człowieka, który już prawdopodobnie przeczuwa swoją śmierć, a już na pewno wie że nie zdoła pokonać uzależnienia. U jedynego człowieka, który jako jedyny jest sam pośród tłumu. Sam ze swoim głodem.
Narkotyki były sporym czynnikiem inspirującym, jeżeli chodzi o Riedla. Jego smutne piosenki to troszkę wołanie o pomoc i jego wewnętrzne emocje w czasie walki z nałogiem.
Cytuj:
Autentyczność? Był raz w Must Be The Music taki raper, Biały, w castingu nawijał o tym jak to była próbuje mu zabrać prawa do kontaktu z dziećmi i jak o to walczy - walczył o swoją sprawę upubliczniając wszystko w taki sposób, ale z drugiej strony wywlekał prywatne brudy do mediów i przy okazji próbował brać ludzi na litość. W półfinale czyli drugim występie przeholował bo nawijka była o tym jak to kocha swoją mamę, matkę trzeba szanować i tak dalej. Sztaba wtedy ładnie podsumował sprawę - w jego rapie widać było samą autentyczność, a zero sztuki. W artyzmie nie chodzi o to, żeby oddawać życie jeden do jednego, chodzi o akt kreacji, a nie tylko tanie wywnętrzanie się najbardziej dziecinnymi truizmami. Riedel tworzył pewne historie itp. w swoich kawałkach, ale jednak głównie było to samo żalenie się i przy tym strasznie marny śpiew, skupiony na "autentyczności".
W hip-hopie masę muzyków chce być autentyczna, problem w tym, że większość z nich ściga się w tym, kto miał bardziej biedne życie, kto jest bardziej ubogi i kto się wychował w większej patologii. Programy typu talent-show zwykle muszą wzbudzać litość słuchaczy. Te bardziej komercyjne stacje są w stanie powiedzieć, że coś jest lepsze, coś gorsze, coś się nie nadaje, coś się nadaje, ogólnie zrobić show. W takich programach jak np. The Voice Of Poland pokazanie płaczącej mamusi jak synek śpiewa to +10 000 głosów, także sorry ale cała ta otoczka mi się nie podoba. Zauważyłem, że jak w telewizji jakaś dziewczyna zaczyna drzeć gębę i fałszować, poza tym ma krzywe nogi, żółte zęby i zakręcony nos to wystarczy powiedzieć, że jest nieziemsko piękna i większość ludzi to kupi. Tak samo z facetami. Przychodzą śpiewać kawałki Stinga, obniżają sobie o pół oktawy i jeszcze omijają wszystkie górki robiąc z nich jakieś liche ballady, śpiewane na skali 8 dźwięków. Nie kupuje tego, dlatego nie jestem miłośnikiem tych wszystkich programów. Wiele razy już mówiłem, że dla mnie np. z X-Factora 2 postaci są charakterystyczne: Genek Loska i Dawid Podsiadło. Nagrali coś, widać było, że są coś w stanie stworzyć. Genek oczywiście opowiadał, że był alkoholikiem, ćpunem, czym sobie pewnie zapunktował u widowni, nie zmienia to faktu, że jako artysta w pełni się obronił. U Dawida nie widziałem monologów o biedzie i patologii, także od początku go lubiłem.
Cytuj:
Wyznaję zasadę, że w muzyce najważniejsza ma być muzyka - nie tekst. Tekst ma dawać odbiorcy sygnał, o czym jest utwór, dodać coś, ale zgadzać się z naturą samego instrumentalu i warstwy muzycznej w utworze. Nie powinno być tak, że słowa są najważniejsze i za słowa się utwór lubi. Nie zabraniam, lubię jak kawałek ma świetny tekst, lubię rap i poezję śpiewaną, które w moim mniemaniu jednak nie są pełnoprawnie muzyką, a po prostu czymś lekko obok. Po prostu w gimbo-filozofii często pojawia się bredzenie o tym, jak to piękne teksty ma jakiś tani Happysad czy inny Grabaż i że to tym się cechuje ambitna muzyka, a ja wiem że najambitniejsza muzyka to najczęściej ta bez słów. Nie zaś tanie łupanie czterech akordów w prostym metrum i najoczywistszej konstrukcji kompozycyjnej.
Tutaj się niestety nie zgodzę z Tobą. Tekst to podstawa przekazu. Jest bardzo ważny, bo później wychodzą Jule i Dody. Nie zmienia to faktu, że muzyka jako isntrumental i melodia muszą być dobre. Bogaty aranż i fajne zrobienie kawałka sprawia, że chce się go słuchać i nie jest pusty, także moim zdaniem słowa są bardzo ważne, co nie ujmuje ważności muzyce.
Co do Happysadu już pisałem a co do Grabaża to właśnie też jakoś go nie mogę słuchać. Moim zdaniem to podobna filozofia do Happysadu, też są jakieś takie grafomańskie odwołania poetyckie a dodatkowo refreny to 10 razy powtarzanie tego samego wersu. Nie zmienia to faktu, że miał też kilka dobrych teksów, jednak spora część tych granych w radiu jest na serio słaba.
Dla mnie jeden z najlepszych tekstów jakie słyszałem to od dłuższego czasu:
Coma - 0 RH+
Coma - Wrony
Lady Pank - Zamki Na Piasku
To są artyści autentyczni i potrafiący się wczuć. Z tym, że Rogucki to pełną gębą artysta, urodzony artysta w 200%.