Forum StrefaGłosu - nauka śpiewu i emisji głosu online!
http://www.forum.strefaglosu.pl/

Pytanie o Mix (tak mysle)
http://www.forum.strefaglosu.pl/viewtopic.php?f=42&t=4845
Strona 1 z 1

Autor:  fygydyby [ środa, 18 września 2013, 15:34 ]
Tytuł:  Pytanie o Mix (tak mysle)

Witam

Zeby łatwiej wyjasnic w czym problem daje link do kawałka

http://www.youtube.com/watch?v=APWhx97QvxE

W około 4:02 clapton śpiewa dość wysoki dźwięk(jak dla kogo) jak dla mnie całkowicie z klatki piersiowej.
Ja, żebym nie wiem jak próbowal nie jestem w stanie wyciągnąć takiego dźwięku z samej klatki. Mogę wyciągnąć dzwiękiem z głowy ale brzmi to wiadomo - beznadziejnie
I tutaj moje pytanie
Czy powodem tego jest to że po prostu clapton urodził się z możliwością śpiewania wyższych dzwięków z klatki, czy może ma tak wyćwiczony MIX, że brzmi tak potężnie że wydaje sie jakby śpiewał "z klaty".

Clapton i wyćwiczony mix to też brzmi trochę nie wiarygodnie bo czytałem kilka biografii muzyków tj właśnie Clapton, Lennon czy Mccartney i nigdzie nie wyczytałem żeby brali jakies lekcje śpiewu, więc skąd u nich umiejętność śpiewania tak wysoko i tak mocno że brzmi jak z klatki piersiowej.

Autor:  Nashville [ środa, 18 września 2013, 16:07 ]
Tytuł:  Re: Pytanie o Mix (tak mysle)

Pierwsza sprawa jest taka, że Ci którzy biorą lekcje śpiewu wcale się nie muszą różnić od tych którzy nie biorą. Lekcje śpiewu i wiedza może Cię na coś nakierować, jednak wielu wokalistów kombinuje i dochodzi do swojego brzmienia. Technika powstaje w oparciu o głos a nie głos w oparciu o technikę, także to, że ktoś robi coś takiego albo innego nie dzieli go na tego, który umie to robić a który nie umie. Większość wokalistów kombinowała z samogłoskami, szukali takich, które pozwalają zaśpiewać wyżej.

Co do Claptona to on zwyczajnie instynktownie tutaj krzyknął i tyle. Robił tak od lat aż złapał jak to robić tak, żeby się nie zdzierać. Kolejna sprawa jest taka, że Clapton jest głosem barytonowym, dokładniej wysokim barytonem, także jako nie-tenorowy głos musiał poćwiczyć troszkę więcej, żeby złapać górki. Są oczywiście pewne ograniczenia fizjologiczne i zależnie od typu głosu ciężej Ci jest utrzymać pierś na wyższych dźwiękach. Trudno w sumie powiedzieć czy to taka czyściutka pierś, bo jak śpiewasz nawet w mixie i machniesz chrypę, tak jak on tutaj to masz więcej dołu w głosie.

Autor:  Anthony [ środa, 18 września 2013, 17:32 ]
Tytuł:  Re: Pytanie o Mix (tak mysle)

Mi to brzmi na Mix, a w Mixie to jest fajne, że brzmi się bardziej "Chestowo" niż "Headowo". Stąd też multum nieporozumień w klasyfikacji typów głosów popularnych wokalistów (i nie tylko popularnych)

Jeśli kojarzycie Little Richarda, którego fanem był właśnie Paul McCartney, to dodam od siebie, że Paul na początku śpiewał jego piosenki falsetem bo nie umiał inaczej. Potem sam śpiewał już h1 w "Long Tall Saly". Generalnie w The Beatles, Paul śpiewał wyższe partie bo John zwyczajnie nie umiał tak wysoko śpiewać.

W ogóle ostatnio doszedłem do wniosków, że nauczyciel podpowiada Ci ćwiczenia, ale uczysz się śpiewać samemu.
Do dzisiaj zachodzę w głowę jak rockowym klasykom (i nie tylko) udało się drogą jednego wielkiego eksperymentu dojść do lepszej lub gorszej techniki. My mamy obecnie ćwiczenia Setha, fora wokalne, próbki, książki, a oni nie mieli, a i tak dali radę.

Autor:  acaria [ środa, 18 września 2013, 17:45 ]
Tytuł:  Re: Pytanie o Mix (tak mysle)

Anthony napisał(a):
Do dzisiaj zachodzę w głowę jak rockowym klasykom (i nie tylko) udało się drogą jednego wielkiego eksperymentu dojść do lepszej lub gorszej techniki. My mamy obecnie ćwiczenia Setha, fora wokalne, próbki, książki, a oni nie mieli, a i tak dali radę.


Rockowi klasycy obecnie prawie nie mają głosów w porównaniu z tym co prezentowali w początkach kariery. To cena za doskonalenie w takie a nie inny sposób. Jak doszli do takich umiejętności? Poczytaj biografie muzyków. Oni prawie nie schodzili ze sceny, koncert za koncertem, próba za próbą. W studio też siedzieli tygodniami. Zachód to inny świat. Tam rynek muzyczny istnieje i można żyć z muzyki. W Stanach w "jeden dzień" można zostać milionerem. Nagrywasz płytę i masz z czego żyć. Grasz koncerty i masz z czego żyć. W Polsce to wąska grupa ludzi ma jakieś godne życie z muzyki. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że na topie jest się 3-4 lata max a później żyje się z tantiem i koncertów w pipidówkach... Do pewnego momentu. Później i koncerty nie przynoszą dużo. Wyjątki utrzymują się długo na rynku ale biorą wszystko. Włączając w to występy w różnych TVNach i Polsatach. Takie życie.

Teraz jest łatwiejszy dostęp do wiedzy ale przez to konkurencja większa. :-D

Autor:  Nashville [ środa, 18 września 2013, 18:19 ]
Tytuł:  Re: Pytanie o Mix (tak mysle)

W sumie poruszyliście ciekawy temat.
Moim zdaniem cała wiedza troszkę ludzi rozleniwia. Wielu z tych, którzy chcą się czegoś nauczyć godzinami googlują jak coś zrobić. Znajdują odpowiedź, później kombinują jak to wprowadzić w życie, jednak wiedza od razu nie pomaga, także rzucają to co przeczytali w kąt, kombinują samemu jak coś zrobić, mija kilka dni, zaczynają łapać i dopiero wtedy rozumieją to co przeczytali, jednak staje się to mało funkcjonalne, ponieważ dana rzecz została opanowana. Ja zanim się czegokolwiek nauczyłem spędzałem na forach grube godziny. Szukałem przeróżnych rozwiązań, rozkminiałem niesamowite rzeczy a tak naprawdę ogarnięcie twangu mi pomogło się rozwinąć. To naprawdę jedna rzecz. Patrząc prawdzie w oczy, gdybym od początku umiał twang i zamiast czytać godzinami ciągle kombinował i szukał ustawień to zaoszczędziłbym przynajmniej 2 lata. Trzeba zawsze mieć na uwadze to, że jak się coś czyta to nie należy się tego uczyć na pamięć, tylko od razu wnosić w praktykę. Stąd ja też jestem pełen podziwu co do klasyków rocka, że osiągnęli to co osiągnęli. Parafrazując to co napisał kiedyś Acaria: "nie było dobrego sprzętu, wokalista musiał głośno śpiewać, ludzie starali się przekrzyczeć instrumental, żeby się przez niego przebić, część się zdarła, część nauczyła jak to poprawnie robić i śpiewa do dzisiaj z mniejszym lub większym powodzeniem". To był czysty dobór naturalny, albo śpiewasz głośno, rockowo i zdrowo albo 2 pierwsze czynniki aż tracisz głos. Bezwzględne ale tak to działało. Gdyby nie takie sposoby to nie byłoby Tylera czy Mercurego.

Druga kwestia to amerykański rynek.
U nich jest cały przemysł muzyczny tak rozwinięty, że muzycy grają sobie w garażu, zrobią fajne piosenki, zaczynają występować po różnych klubach, lokalach i jest pewna potrzeba świeżości ciągle, że wytwórnie poszukują muzyków, zespołów i dają im szansę. Jak się coś przyjmie to wystarczy, że zagra trasę po samych Stanach i już jest mega-kasa, mega-możliwości i zapewniona przyszłość. Można powoli ciągle się rozwijać. Nie ma się co dziwić, że jest tam tyle zespołów. Cały chociażby Grunge to rockowe, niechlujne granie w garażach, które zdobywało sobie uznanie. W Polsce nigdy nie będzie wymyślonego nic światowego, bo w Polsce nie ma jak próbować. Cały rynek muzyczny wygląda tak, że jak przyjeżdża ktoś, kto nie może sobie znaleźć na świecie miejsca to w Polsce jest wielką, światową gwiazdą, bo jest "zagraniczny". W rozrywce zaś jest pewna grupa dinozaurów, którzy grają na 30leciach, świętach ziemniaka, dożynkach, Opolu, telewizji, festiwalach, juwenaliach i bardzo ciężko się jest gdziekolwiek wbić. W Polsce zarabiają najlepiej od kilku lat:
Rodowicz, Kupicha, Lady Pank, Budka Suflera, Perfect, no i jakiś zawsze "hit sezonu".
Jak ktoś chciałby się w temat zagłębić to niech posłucha wywiadów z Rogucem, gdzie mówi on o tym jak wyglądało zdobycie kontraktu z wytwórnią.

@Anthony
W sumie dokładnie tak to ma być. Ludzie oczekują, że metoda jakaś śpiewu otworzy im wszystkie furtki i pokaże wszystkie możliwości śpiewania a tu trzeba wymyślać sobie samemu. Nie ma idealnej metody śpiewu, ani idealnego nauczyciela.

Autor:  psychoshock [ środa, 18 września 2013, 19:11 ]
Tytuł:  Re: Pytanie o Mix (tak mysle)

Nashville napisał(a):
Gdyby nie takie sposoby to nie byłoby Tylera czy Mercurego.

Akurat gdyby Freddie nie umarł "w porę" to mógłby dołączyć do tych, którzy z głosem zaczęli mieć problemy :D

Nashville napisał(a):
Jak ktoś chciałby się w temat zagłębić to niech posłucha wywiadów z Rogucem, gdzie mówi on o tym jak wyglądało zdobycie kontraktu z wytwórnią.

Mógłbyś podrzucić linka :)? Zainteresowało mnie to :)

Nashville napisał(a):
Moim zdaniem cała wiedza troszkę ludzi rozleniwia. Wielu z tych, którzy chcą się czegoś nauczyć godzinami googlują jak coś zrobić. Znajdują odpowiedź, później kombinują jak to wprowadzić w życie, jednak wiedza od razu nie pomaga, także rzucają to co przeczytali w kąt, kombinują samemu jak coś zrobić, mija kilka dni, zaczynają łapać i dopiero wtedy rozumieją to co przeczytali, jednak staje się to mało funkcjonalne, ponieważ dana rzecz została opanowana.

No coś w tym jest, że samemu trzeba i tak to wyszukać. Wiadomo, że opis nie do końca odda Ci Twoje odczucia i granice jakie masz :) Aczkolwiek zawsze ta wiedza nakierunkowuje nas na osiągnięcie celu.
A praktyka, praktyka, praktyka to podstawa :)

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/
Update by http://www.luzaki.org