Forum StrefaGłosu - nauka śpiewu i emisji głosu online!
http://www.forum.strefaglosu.pl/

Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"
http://www.forum.strefaglosu.pl/viewtopic.php?f=42&t=4723
Strona 1 z 3

Autor:  Anthony [ środa, 14 sierpnia 2013, 12:19 ]
Tytuł:  Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

Cześć.

NIE JEST TO KOLEJNA WOJNA MĘSKO-DAMSKA!

Zbieram od jakiegoś czasu odniesienia dotyczące gryzącej mnie kwestii pt.:
"Dlaczego większość kobiet śpiewa niemal identycznym głosem (brzmi tak samo)?"


Co skłoniło mnie do przemyśleń na ten temat? Cóż szukałem odpowiedzi na pytanie dlaczego mało która wokalistka jest faktycznie wyjątkowa i interesująca? Wyjątkowości wokalistom płci męskiej nie można odmówić, szczególnie gdy posłuchamy utworów z drugiej połowy XX wieku na świecie.


Jednak słuchając próbek tutaj na forum, coverów w Internecie czy współczesnego mainstreamu zauważam cechę wspólną kobiecych głosów - Brzmią niemal identycznie!
Z tego miejsca podkreślam, że jest to subiektywna ocena, która przekształciła się w generalizację, ale to powód do dyskusji.
Nie powiem, jest kilka zdumiewających wokalistek (pewnie nieodkrytych jest znacznie więcej), ale to wszystko...

KONKRETNIE : CO JEST POWODEM BARDZO ZBLIŻONEGO DO SIEBIE BRZMIENIOWO WOKALU KOBIET ?
Ustawienie? Technika?
Ok, ok, kobiety tak samo jak mężczyźni mogą się nauczyć śpiewać. Śpiewają poprawnie, czysto, ale czegoś brakuje.


Mój wykładowca zwrócił mi kiedyś uwagę na bardzo interesującą sprawę. Brzmiało to mniej-więcej tak "wysokie częstotliwości tracą charakter". Temat dotyczył realizacji dźwięku, czym zajmuje się hobbystycznie od prawie 10 lat, jednak myślę, że można z tego wyciągnąć bardzo dużo wniosków.


Jakie ja wyciągam wnioski : Czym wyższy kobiecy głos lub fraza, tym mniej indywidualnego charakteru brzemienia.
Nie mówię, że wysokie głosy są brzydkie, czy niskie są ładne. Twierdzę, że natura może stać za bardzo zbliżonymi do siebie kobiecymi wokalami. Podobnie jak flakowate męskie falsety, które też są do siebie bardzo podobne brzmieniowo.


Przekładając na ludzkie : Na pewnej wysokości głosy kobiece stają się niesamowicie do siebie podobne.


Wczoraj wieczorem na Dwójce leciał jakiś kabaret, nie oglądałem go, ale słuchałem. Jakiś mężczyzna zaczął w skeczu śpiewać Adele - Someone like You... Ilekroć słyszałem oryginał gdzieś, kiedyś, tylekroć czułem się jakby mi ktoś kroił cegły diaxem przy uchu.
Co mnie zaskoczyło - tak słaba piosenka, zaśpiewana przez jakiegoś Kowalskiego brzmiała nadzwyczaj dobrze. Miała emocje, charakter, feeling i nazwij to jak chcesz, czego pozbawiona jest w oryginale.
To był impuls i kolejne odniesienie w temacie "Dlaczego kobiety śpiewają prawie identycznym głosem i gdzie podziały się emocje w ich wykonaniach?"

Autor:  yersinia [ środa, 14 sierpnia 2013, 12:54 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

A ja myślę, że to jest kwestia gustu.

Jednym podobają się delikatne wysokie brzmienia, inni będą szukać czegoś mocniejszego. Dla mnie np. Adele brzmi oryginalne, dla Ciebie nie. Agnieszka Chylińska też brzmi charakterystycznie, Edyta Bartosiewicz też, ale ja np. za ich wokalami nie przepadam. Katarzyna Dąbrowska brzmi charakterystycznie, ale jej głos akurat mi się podoba.

W ogóle ja nie mam problemu z odróżnianiem wokalistek. Chyba tylko faceci mają ten problem, że dla nich prawie wszystkie kobiety brzmią tak samo :D I w zasadzie, co to znaczy, że brzmią tak samo? Delikatnie? Może po prostu wynika to z psychiki, nie każda kobieta chce śpiewać mocno i też kobiety w rocku czy metalu są w mniejszości. Myślę też, że jednak kobiety ze względu na delikatną budowę ciała niekoniecznie chcą śpiewać wysoko i mocno, bo to duży wysiłek fizyczny. Nie chcę wchodzić na grząski grunt tematu wagi i nadwagi, ale spójrz na Arethę Franklin, jak ona wygląda i jak śpiewa.

Zresztą, dla mnie osobiście bardziej się liczy barwa niż skala.

A tak odnośnie wysokich częstotliwości. Znajdźcie mi drugą wokalistkę, która tak brzmi:


Autor:  yen [ środa, 14 sierpnia 2013, 13:00 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

Ej yersinia, dobrze gada - dla mnie większość facetów też brzmi tak samo. BTW myślę, że dużo ludzie nie zgodziłoby się z tobą, że piosenki Adele są pozbawione emocji.

Ale co do ogólnej tezy, że powyżej pewnej wysokości wszystkie głosy brzmią podobnie, to się zgadzam.

Autor:  Nextor [ środa, 14 sierpnia 2013, 13:25 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

Kobiety o wiele rzadziej wyrażają agresję, więc mogą przez to wydawać bezbarwne w śpiewie i z tym się zgodzę. Dust posłuchaj sobie Halestorm, Otep czy cuś, tam znajdziesz te emocje których szukasz u wokalistek ;p

Autor:  weedi [ środa, 14 sierpnia 2013, 19:37 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

Mi też wydaje się, że większość brzmi podobnie lecz np. Taka Tina Turney w we are the world brzmi inaczej niż inne kobiety tak nisko i ma rzadką barwę ( nie słucham jej na codzień więc nie wiem jak brzmi, a linku nie mam jak wkleić, bo jestem na tablecie)

Autor:  yersinia [ środa, 14 sierpnia 2013, 20:19 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

Dużo by można wymienić kobiet brzmiących charakterystycznie. Z takich, które mi przychodzą do głowy: Aretha Franklin, Janis Joplin, Whitney Houston, Amy Winehouse.
Z polskich: wymienione wcześniej Agnieszka Chylińska, Edyta Bartosiewicz, Katarzyna Dąbrowska (aktorka), Katarzyna Nosowska, Kayah, nawet Anię Wyszkoni, która technikę ma średnią, można łatwo rozpoznać. Kora, Kasia Kowalska i, niech będzie, Maryla Rodowicz. I uwaga, uwaga, Beata Kozidrak.

A teraz sobie spójrzcie na listę przeze mnie wymienionych pań i znajdźcie wśród nich sopran. Tylko Beata Kozidrak.

Czyli moje wnioski są takie: kobiety są wokalnie pokrzywdzone przez naturę, bo mają wysokie głosy. Nie mają wpływu na niewielką kreatywność wokalną.

Ale to w sumie nie tłumaczy, dlaczego wysokie głosy mają problemy ze zmianą brzmienia. Może to wynika z wydłużania się wiązadeł głosowych podczas ich pracy? Z drugiej strony, wiązadła głosowe nie mają wpływu na barwę (albo raczej na jej zmianę), zatem nie wiem, jak można by to ze sobą połączyć. Myślę jednak, że o to chodzi. Rejestr gwizdkowy u każdego brzmi tak samo. Może z innymi wysokimi dźwiękami, nie należącymi do rejestru gwizdkowego, jest podobnie, może działa tutaj jakaś analogia?

Autor:  Nextor [ środa, 14 sierpnia 2013, 20:54 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

Moja teoria na ten temat akurat jest mocno powiązana z emocjami, które potrafi się wyrażać ;p

Warto zauważyć, że większość facetów kompletnie nie potrafi śpiewać. I taka jest prawda, niewytrenowany wokalista brzmi w większości przypadków tragicznie.
Kwestia jest taka, że ze względu na nasze kulturowe uwarunkowanie, zakodowane zostało, że wyrażanie emocji przez mężczyzn jest niepożądane. W czasach przed rewolucją przemysłową, jeszcze dopuszczalna była agresja (ze względu na przebywanie w męskim towarzystwie), potem już, gdy mężczyźni byli wychowywani tylko przez kobiety i ta emocja została wygaszona. Tutaj oczywiście można pociągnąć wątek o tym, że w dzisiejszych czasach faceci to fleje, ale nie w tym temacie ;p

U kobiet natomiast zawsze pożądana była delikatność i tą właśnie emocję włączają w śpiewie niewytrenowane wokalistki. Potrafią śpiewać, ale więcej w tym chuchania niż wyrazu.

I tu mamy stan początkowy, u kobiet delikatność, a u facetów nic.

W miarę treningu dochodzi o wiele ważniejsza przypadłość. Wrażliwość kobiet na krytykę. Akurat na to były badania mianowicie- Kobiety są odporniejsze na krytykę ich jako osoby, ale już nie bardzo w stosunku do tego co robią, natomiast mężczyźni od odwrót, jak ktoś krytykuje to co robią, to problemu nie ma, natomiast wystarczy bezpośrednio podważyć jego Ego i już się włącza agresor.

Tendencja jaką zauważyłem przy uczniach jest następująca- Kobiety boją się krytyki, a tym bardziej wyjścia poza strefę komfortu. Ile ja się często namęczyłem, żeby któraś charknęła, to głowa mała. Nawet bardzo często było tak, że przez pierwsze 30 minut zajęć nie mogła wydobyć z siebie głosu. Jak już czuła się bezpiecznie, to wszelka krytyka (a kto mnie zna osobiście, ten wie, że jestem najmilszym człowiekiem na świecie i jest wręcz minimalna ^^ Prawda Yen? ;p) i próba nauczenia czegoś nowego zamykała ją kompletnie i w rezultacie bardzo ciężko się kombinowało, żeby nauczyć ją nowego ustawienia.
Z drugiej strony faceci też nie byli lepsi, bo w większości brakowało im jakiejkolwiek sumienności, więc tu do każdego można się przyczepić ;p
Z facetami akurat problemu z potencjalną krytyką nie było, choćby fałszował jak cholera, to i tak śpiewał i chętnie próbował nowych ustawień.

Wniosek jaki mi się nasuwa jest taki, że o ile faceci są niesumienni i zajmuje im nauczenie się śpiewu więcej czasu, to jednak są w stanie kombinować głosem i całkiem łatwo uwalniają emocje. Kobiety natomiast często zostają przy swojej delikatności i nie chcą wyjść ze strefy komfortu, przez co postęp jest trudny, chociaż zaczynają z wyższego pułapu (umieją coś kurna zaśpiewać czysto i ładnie).

Z tego też powodu brzmią podobnie. Po prostu mało kombinują z nowymi ustawieniami.

PS. Żeby nie było- miałem i kobiety odważne i facetów sumiennych. Jak połączy się obie cechy, to wychodzą cuda, ludzie po godzinie śpiewają 10 razy lepiej niż wcześniej.

Autor:  rain [ środa, 14 sierpnia 2013, 23:04 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

Oj, nie mogę się zgodzić z wyżej wyrażonymi męskimi zdaniami. A że konkretne przykłady lepiej przemówią niż moje tłumaczenie, oto one:
https://www.youtube.com/watch?v=ZJtRJn24z-Y
https://www.youtube.com/watch?v=6fwxstPN9a4
Celine Dion, koncert w Paryżu w 1995 roku. Tak a propos nieunikatowości głosów kobiecych i trudności w wyrażaniu przez nie emocji;)

Autor:  ryjcio [ czwartek, 15 sierpnia 2013, 02:20 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

rain: Ale Ty podałeś przykład kobitki z dużym doświadczeniem, a Nextor mówił o osobach dopiero wchodzących w temat ;)

Autor:  rain [ czwartek, 15 sierpnia 2013, 09:08 ]
Tytuł:  Re: Częstotliwość a "takie sobie kobiece śpiewanie"

Ale Dust nie precyzował, że chodzi mu o kobiety dopiero zaczynające śpiewać. Tak naprawdę, to mogę się zgodzić z tezą, że mało jest oryginalnych, rozpoznawalnych po pierwszych dźwiękach głosów kobiecych (ale mówię tu przede wszystkim o muzyce pop, na soulu, jazzie, r'n'b się nie znam). Ale ja winę za po widziałabym po stronie samego przemysłu muzycznego - po prostu chyba lansuje się pewien typ głosu, a inne nie mają (no chyba, że należą one do zupełnie nieszablonowych postaci z ciekawym repertuarem, jak np. Amy Winehouse) zbyt wiele szans na przebicie się. Co do tych emocji... Może nie napiszę o tym, o co chodziło dokładnie Nextorowi, ale właściwie to o czym śpiewają popularne wokalistki? Cały czas eksploatują temat miłości, albo jej braku. Śpiewający mężczyźni zaś mają większe pole do popisu, no bo może sobie taki facet zaśpiewać np. " I want you to die, die mother....er, die" (jak w "Come and die" Therapy? & Fatal z soundtracku do "Judgement Night"), może też sobie, jeśli chce śpiewać "I've been kissed by a rose on the grey..." jak Seal. Kobiecie nie wolno życzyć w piosence komuś śmierci, albo grozić, że mu "I'll put a friggin' hole in your head." No po prostu nie wypada jej tak robić;)

Strona 1 z 3 Strefa czasowa: UTC [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/
Update by http://www.luzaki.org