W normalnym śpiewaniu używa się tyle twangu ile trzeba

czyli niezbyt dużo. Bo dużo przydźwięku oznacza mocno zawężony trakt głosowy a to jest skrzeczenie, jasne i brzydkie brzmienie. Przydźwięk to nośność dla dźwięku, bo odpowiada on częstotliwości rezonansowej ludzkiego ucha a to oznacza, że ulega dodatkowemu wzmocnieniu i spośród innej puli dźwięków jest lepiej słyszany. Jak chcesz wrzasnąć, to musisz zawęzić trakt głosowy, bo inaczej się zedrzesz i skończy się problemami.
Ćwiczenie, które zamieściłem pozwalają znaleźć i usłyszeć przydźwięk. Musi go być dużo w ćwiczeniach, aby dało się ładnie wyłapać. W normalnym czytaj ładnym śpiewaniu nie ma go tak dużo i nikt raczej tak nie śpiewa...
Twoje problemy pewnie wynikały z tego, że nie miałeś ustawionego głosu. To jest podstawa, przy prawidłowym postawieniu twang pojawia się naturalnie. Oczywiście jeśli o nim wiesz, to łatwiej się tego nauczyć, jak nie wiesz to metodą prób i błędów jakoś samemu dojedziesz.
Te wszystkie uśmiechy obniżenie/podwyższenia krtani/podniebienia miękkiego, ustawienie języka, to są elementy, które naprowadzają na znalezienie dobrego dźwięku u siebie. Tylko codzienna praca da efekty, nie ma drogi na skróty.
Barwy się nie obniża, tylko przyciemnia rozjaśnia

I to właśnie robisz odpowiednio ustawiają trakt głosowy.
Na forach masz różne podpowiedzi, ale bez świadomego ich wykorzystania, to raczej nie uzyskasz wiele. Nauczyciel, bez względu na metodę nauczania, o ile uczy zdrowego śpiewanie zawsze jest bardzo cenny i warto inwestować.