Forum StrefaGłosu - nauka śpiewu i emisji głosu online!
http://www.forum.strefaglosu.pl/

Jak szarpidrut dorwał się do mikrofonu
http://www.forum.strefaglosu.pl/viewtopic.php?f=28&t=4288
Strona 1 z 1

Autor:  Avenged [ czwartek, 14 marca 2013, 02:20 ]
Tytuł:  Jak szarpidrut dorwał się do mikrofonu

UWAGA: ostry fałsz, tylko dla ludzi o wytrzymałych bębenkach.

Witam.
A więc gram na gitarze kilka latek, różne przygody z zespołami, aktualnie też tworzę z kolegą coś innego (nowy gatunek), ale przeważnie wokół rocka moje perypetie muzyczne oscylowały.
I nigdy nie lubiłem śpiewać, unikałem tego (w liceum przypadkiem znalazłem się w zespole wokalnym.. początkow miałem grać na gitarze tylko :]..) chociaż mówiono mi że mam potencjał i mógłbym grać i śpiewać.

Zawsze olewałem to i grałem na gitarze, ograniczając śpiew do ogniskowych przymusów itp. Po prostu nigdy nie podobał mi się mój głos, chociaż jakieś panowanie nad melodią miałem, 3 lata w muzycznej szkole na gitarze klasycznej, ale też śpiewów solfeżowych było trochę.

No i tak dzisiaj jak to lubię sobie poeksperymentować z gitarą, jakieś riffy powymyślać, a nóż na jakiś kawałek swój własny czy pomysł, koncept wpadnie pobrzdąkałem. I w zasadzie już chciałem kończyć zabawę, bo nie mogłem żadnego sensownego brzmienia na solową gitarę ukręcić, pozostając jedynie z jakimś skrawkiem gitarowym i perkusją - nagle pomyślałem że może dla jaj spróbuję dośpiewać coś do tego :D.
No i kombinowałem co by pasowało, jaki tekst i linia melodyczna - i kawałek Alone (Jamesa LaBrie) wydał się bardzo podobny do tego motywu, wręcz jakbym inspirował się - więc "zapożyczyłem" trochę wokalu ze wstępu i spróbowałem dośpiewać.

Oto co wyszło:
http://w571.wrzuta.pl/audio/8FXyhMbyYtX ... est_vocall

wiem że jest okropny fałsz - i już tłumaczę z czego w głównej mierze się bierze:
starałem się uzyskać jakąś taką fajną chrypę (bo zawsze mi się takie wokale bardziej podobały niż na "clean'ie") no i ta chrypa raczej w nieodpowiedni sposób wytwarzana (bo po tym gardło drapało trochę) powodowała że ciężko mi było wydobyć wyższe dźwięki czysto - czy przejścia co słychać :D. Na czysto bym zaśpiewał dużo lepiej, bez takiego rażącego fałszu, jednak chciałem z jakimś "bajerem" :P.

Co do jakości - wiem że beznadziejna - mikrofon komputerowy za 15 zł pewnie, owinięty gąbką jakąś + nałożyłem jeszcze jakieś gitarowe overdrive'y w programie na ten wokal żeby ta marna jakość jakoś się wybroniła niby "celowym" zniekształcającym zabiegiem.

Szczerze nigdy nie myślałem o sobie jako o wokaliście, zawsze chciałem wymiatać na gitarce, jednak ostatnio chodzi mi po głowie chęć nagrania jednego kawałka swojego z własnym wokalem i gitarami. W zasadzie mógłbym zrobić cały kawałek sam od A-Z dogrywając jeszcze bas do tego, to nie problem, perkusja w programie również. Po prostu ta chęć nie daje mi spokoju i myślę intensywnie o tym. Zdaję sobie sprawę że żeby dobrze śpiewać trzeba ćwiczyć latami, te wszystkie ćwiczenia na forum itp. jednak może w jakimś stopniu byłbym w stanie za jakiś czas zaśpiewać coś - może nie z jakąś taką fajną chrypą jak Corey Taylor, ale coś takiego "crunchowego" lekko :).

Co sądzicie? Jest jakiś zalążek potencjału, czy lepiej pacnąć się w głowę i wrócić tylko do gitary?

Wiem że to nagranie za wiele nie pokazuje przez te zniekształcenia i marną jakość, jutro postaram się coś "klarowniejszego" nagrać np moze Urke Wilków czy coś w ten deseń - na czystym wokalu.

Pozdrawiam i liczę na Waszą opinię :)

Autor:  last_child [ czwartek, 14 marca 2013, 10:34 ]
Tytuł:  Re: Jak szarpidrut dorwał się do mikrofonu

no to daj cos bez obróbki bo tak to niewiele słychac, nie wiadomo gdzie ten distortion sie konczy z efektu a zaczyna chrypa.

no ale i tak slychac ze sie zaciskasz , ze chrype robisz scisnięciem gardła i nie ogarniasz podparcia.

jak chcesz spiewac to bedziesz spiewac, ale takie spiewanie z chrypą kiedy brak podstaw to jest troche strzał w kolano - na zasadzie gitary - cwiczysz granie szybkich solówek bo to wyglada efektownie, ale jesteś totalnie poza rytmem bo ci lezą podstawy :)

takze jak zaczniesz powoli, poczytasz forum jak to sie robi i dobrze sie na to nastawisz, cierpliwie pocwiczysz podstawy itd to bedziesz miec :-)

Autor:  pharmacoman [ czwartek, 14 marca 2013, 13:09 ]
Tytuł:  Re: Jak szarpidrut dorwał się do mikrofonu

Nagraj coś więcej bo jestem ciekawy jak Twój wokal prezentuje się bez obróbki. Wstępnie uważam że jest spory potencjał ;).

Autor:  Avenged [ niedziela, 17 marca 2013, 19:34 ]
Tytuł:  Re: Jak szarpidrut dorwał się do mikrofonu

Witam ponownie.
Nagrałem taką próbkę coveru Wilków
http://w792.wrzuta.pl/audio/7TLcA1thnra/urke_cover

słychać ile jeszcze pracy przede mną żeby to jakoś "zabrzmiało" ;p pytanie czy warto hm...

Autor:  last_child [ poniedziałek, 18 marca 2013, 08:32 ]
Tytuł:  Re: Jak szarpidrut dorwał się do mikrofonu

glos jest w złym miejscu i jest za cicho.

złe miejsce - zrób sobie dzwięk kaczki - idz do tematu w skarbnicy, zobacz jak sie robi przydzwięk, zrób takie brzmienie głosu totalnie BEZ spinania gardła, baw sie, badz smieszny - tam gdzie bedziesz czuć powstawanie tego glosu to tam jest miejsce, wysoko, gdzies na tylniej scianie gardła na wysokosci ust. i czy spiewasz cicho czy głosno, nisko czy wysoko ten głos ma byc dokladnie w tamtym miejscu - tam sie zaczynać , oczywiscie kazdy dzwięk czujemy troszke inaczej - spiew przenika przez ciało i daje duzo ciekawych ..yyy doznań xD ale ma sie zaczynac w miejscu gdzie tworzy sie przydzwięk.

twoj jest w gardle, jest zle zapowietrzony (bo moze być zapowietrzony ale nie tak jak u ciebie, tylko w tym dobrym prawidłowym miejscu.

nie napinaj sie, nie udziwniaj tego, nie próbuj robić chrypy na dzien dobry, ustaw glos, dodaj chrype i wszystko na luzie - wydaje mi sie ze chcesz spiewac inaczej i mocniej - wiec moc musisz w sobie uaktywnic i uwolnic. nie zrobisz tego slamazarnie, po cichu i drapiąc sie po brzuchu. to musi byc energia

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/
Update by http://www.luzaki.org